Blog > Komentarze do wpisu

Co zostanie PO Sikorskim

Rola jaką odegrał min. Radosław Sikorski budzi skrajne odczucia. Wpierw euforia o roli w zaprzestaniu przelewu krwi, potem dziwna cisza. Czyżby do wielu doszło, że dobre chęci i pośpiech to w dyplomacji najgorsze z narzędzi. Ale po kolei....

Niestety, żeby było jasne, uważam R.Sikorskiego za najgorszego ministra spraw zagranicznych od 1989r. Nie tylko najgorszego w sensie braku umiejętności wykorzystywania nadarzających się sposobności, ale wprost szkodzącego naszemu krajowi postępowaniem pełnym braku doświadczenia i chorobliwej ambicji. Gorzej, nikt tak jeszcze Ukrainie (oprócz Putina i jej własnych, skorumpowanych przywódców) nie zaszkodził jak Pan Radek.
Wszystko byłoby inaczej, gdyby podczas rozmów na Ukrainie Pana Radka nie poniosła pycha. Pierwszy etap rozmów o zakończeniu przelewu krwi na Majdanie Pan Sikorski zrealizował sprawnie i z pozytywnym skutkiem. I chwała mu za to! Na tym powinien poprzestać i byłby beatyfikowany! Ale nie, Panu R. to nie wystarczało. Zabrał się za sprawy wewnętrzne i ustalanie kalendarza wyborczego. Po co? Chyba wyłącznie z bufonady. Bez obecności umocowanego przedstawiciela Parlamentu Ukrainy, szantażując trzech posłów groźbą utraty życia doprowadził do podpisania porozumienia, wg którego wybory prezydenckie miały się odbyć w grudniu 2014. Jedynym pozytywem tego była tam obecności przedstawiciela Putina. Któremu porozumienie gwarantowało wpływ na sytuację na Ukrainie. Rano, kiedy informacja o "cudzie w Kijowie" dotarła na Majdan ido Rady Najwyższej w Kijowie urażeni lokatorzy Majdanu, a następnie parlamentarzyści ukraińscy uchwalili de facto zniesienie nocnego porozumienia i przenieśli wybory pół roku wcześniej. Janukowycz uciekł, Putin stracił jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją, urażony zlekceważeniem Ukraińców postanowił dać im nauczkę. I daje do teraz.

Gdyby R.Sikorski ograniczył się podczas swojej misji ratunkowej do dwóch punktów; zaprzestanie rozlewu krwi i przygotowanie okrągłego stołu z udziałem wszystkich sił Ukrainy , to dzisiaj były pewnie noszony na rekach przez całą Europę. Ale jemu się śpieszyło do miana zbawcy pokoju i odegrał podobną rolę jak Neville Chamberlain. Z równym skutkiem.

Można Rosję lubić lub nie, ale pod żadnym pozorem nie wolno jej pozbawiać prawa do udziału w decyzjach dotyczących krajów sąsiednich. Nie ma tu znaczenia, czy Rosjanie mają rację czy nie. Pośpiech i bufonada Sikorskiego takiego udziału Putina pozbawiła. Dlatego też tak zareagował.

Nie uważam Putina za jakiegoś nadczłowieka dyplomacji. Nie wierzę w jego nadprzeciętne zdolności przewidywania przyszłości. To co pozwala Putinowi wygrywać dyplomatyczne starcia to możliwość podejmowania szybkich decyzji (dlatego nigdy nie jest spóźniony, co najwyżej popełnia błędy) i to, że nigdy nie ma presji czasu (ta śmieszna, demokratyczna kadencyjność).

Co do innych spraw z CV Pana Radosława; gazoport w Świnoujściu (brak możliwości wejścia największych gazowców, co obniża opłacalność importu gazu z innych kierunków), sprawa elektrowni atomowej (po wystąpieniu R.Sikorskiego w Berlinie, nawołującego Niemcy do większej odpowiedzialności za losy Europy listy emerytów i rencistów niemieckich zaniepokojonych budową atomówki w Polsce. Jakoś tych samych emerytów i rencistów fakt istnienia przynajmniej 3 francuskich elektrowni atomowych na samej granicy z Niemcami nie niepokoi, dziwne!), los polskiej mniejszości na Litwie, znaczenie i losy partnerstwa wschodniego i bardzo ważne, faktyczna utrata przez Polskę roli lokalnego przywódcy wśród byłych krajów bloku wschodniego.  Ale jak się marzy o roli pierwszego w UE funkcji ministra spraw zagranicznych to trudno z pełnym poświęceniem dla własnej kariery reprezentować interes Polski.

I sprawa ostatnia, a chyba najważniejsza. Nie rozumiem, jak można w kraju sąsiednim z Rosją ministrem spraw zagranicznych mianować człowieka, który strzelał do Rosjan? Rosjanie to ludzie pamiętliwi. Wielokrotnie to udowodnili. Nigdy tego nie powiedzą, ale zawsze będą mieli to w tyle głowy.

 

Dziękuję i dobranoc

Grzegorz Steczkowski

wtorek, 11 marca 2014, g-steczkowski

Polecane wpisy