Kategorie: Wszystkie | Nasz Grunwald | Nasze Miasto
RSS
środa, 04 listopada 2009
Witam, sporo czasu minęło i sporo się wydarzyło. Najważniejsze jest to, że stałem się radnym miejskim i mam (jak mi się na początku wydawało) dostęp do wielu spraw, które dotychczas znałem z komentarzy prasowych.
Nie do końca to prawda, ale więcej niż poprzednio. Zawsze coś.
Ale nie o tym.
Rio in Rio, czyli Rio w Poznaniu. Ma to nas (poznaniaków) kosztować 42 mln. PLN. Z czego 32 miliony na infrastrukturę i 10 milionów na gwarancję sprzedaży biletów. To wszystko, co wiemy o tej imprezie. Dobre i to. Moglibyśmy nic nie wiedzieć.
Nie głosowałem za tą imprezą, a raczej za upoważnieniem Prezydenta Grobelnego do zaciągania zobowiązań w tym zakresie. Wstrzymałem się od głosu, ponieważ głosowanie przeciwko kolegom z klubu uważam za błąd. Ale mam coraz więcej wątpliwości czy zrobiłem słusznie.
Po pierwsze; Prezydent Grobelny uzasadniając potrzebę realizacji tego cyklicznego festiwalu muzyczno-społecznego mówił o pozycjonowaniu miasta w skali europejskiej, wymigując się jednocześnie od konkretnego wskazania sposobu oceny jego powodzenia. Wydamy więc pieniądze na wsparcie marki miasta, ale nigdy nie poznamy rzeczywistych skutków tego działania.
Po drugie; miasto decyduje się na inwestycję w wysokości 32 mln. w infrastrukturę koncertową na nie swoim terenie. Dobrze, ale w takim razie co ze stadionem miejskim przy Ptasiej. Tam też miały być koncerty i stadion miał z tego żyć.
Po trzecie: nic nie wiemy o ewentualnych zespołach, czy programie. Nic! To, że kiedyś występował tam Sting. OK, super, Ale to historia. Co będzie w Poznaniu jest okryte mgłą tajemnicy rozmów handlowych. Tylko, że to my pozwalamy na zaciąganie zobowiązań.
Po czwarte; podczas ostatniego spotkania z klubem PO Prezydent Grobelny przyznał, że w związku z fatalną sytuacją budżetu miasta i z nie najlepszymi widokami na przyszłość musi właściwie skreślić wszystko co tylko można z planowanych inwestycji. Zostają wyłącznie kontrakty już podpisane i tylko część finansowanych z funduszy UE. To co nas czeka (a nie jestem człowiekiem egzaltowanym) to po prostu masakra. Poziom inwestycji do 2014 spadnie do poziomu 5 % budżetu miasta przy dzisiejszym 30 %.
Ma nie być Grunwaldzkiej, brak środków na Franowo, nie mówiąc o św. Wawrzyńca czy Obornickiej. Wydawanie 42 mln. na tak nieokreślony cel, na kontrakt z firmą, która ma  jeszcze w swoim porto folio największe w świecie pływające choinki stojące teraz na stałe w RIO (to wcale nie jest żart) jest nieuzasadnione. Chyba, że chodzi o coś innego. O co? A no to, że Lech i stadion miejski nie będą już koniem pociągowym kampanii wyborczej,  bo Lech to raczej ochwacona kobyła, a stadion zaczyna mieć poważne problemy realizacyjne. No to trzeba było przesiąść się na coś innego, na Rio.
W każdym razie do Rio w Poznaniu mam coraz więcej zastrzeżeń. I nie wiem, jak wytłumaczę kierowcom z Grunwaldu, że za cztery dni koncertu na torze Poznań za 900 PLN (jednodniowy bilet 50 €) mają postać kilka lat w korku. Oj nie wiem, a wybory już za rok!!!
 
00:35, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »