Kategorie: Wszystkie | Nasz Grunwald | Nasze Miasto
RSS
sobota, 27 maja 2006
Czy to już koniec? Koniec traumy po przegranych wyborach?
Tego nie wiem. Może tak, może nie. Głowa twierdzi, że tak. Doły niedowierzają. Choć nadal brakuje tego, czego najbardziej potrzebujemy czyli jasno sformułowanego programu wyborczego (samorzadowego i parlamentarnego) w Platformie zaczyna budzić się dyskusja o tym, kim my jestesmy. Jej wadą jest to, że rozpoczyna się w starym tle tradycyjnego podziału na lewicę i prawicę. I może właśnie ten dyskurs da szanse zupełnie nowemu poglądowi na układ politycznego rynku. Dzielenie dzisiaj partii politycznych na prawicowe i lewicowe jest tylko anachronizmem. W kontekście układu społeczno-socjalnego wszystkie partie sa lewicowe, jedne mniej, drugie bardziej. Ale ten klasyczny podział jest zrozumiały dla endemitow politycznych, bo w innym poruszać się nie potrafią. Dla nich wejscie do innego świata pojęć i podziałów, a tym samym w obszar innej świadomości jest zagrożeniem dla ich istnienia. Dlatego rozpaczliwie trzymają się starych pojęć, bo do nich przywykli i je rozumieją. Nie tylko, one określają ich niezbedność.
Ale to rodzaca sie dyskusja jest szansą na nie tylko wykształcenie nowego języka, ale także na wyznaczenie naszego miejsca na nowym obszarze naszej aktywności już może nie stricte politycznej (no właśnie !!!) ale obywatelsko-samorządowej.
Tylko wtedy trzeba by zrezygnować z wielkiej polityki. Trzeba by zrezygnować ze słów i polemik, a rozpocząć pracę, pracę na samym dole. I to chyba jest clou programu.
Powodzenia
Steczkowski Grzegorz

20:42, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 maja 2006
cóż, nie ma sensu powielać

Platforma śpi

nic dodać, nic ująć
Grzegorz Steczkowski
09:46, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2006

„Gdybym jakimś cudem znalazł się w tamtych czasach, poparłbym zamach marszałka Piłsudskiego” - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" prezydent RP Lech Kaczyński.

"Oczywiście biorę pod uwagę cały kontekst historyczny i standardy, jakie obowiązywały w owych czasach. Dziś przecież nikt nie wyobraża sobie, by w kraju UE można było wprowadzić czołgi na ulice" - dodaje Lech Kaczyński.

Przypomnę, że trzydniowe walki pochłonęły 400 ofiar śmiertelnych, ponad tysiąc osób odniosło rany. Jak na standardy europejskie to rzeczywiście mało. Przypomnę jednocześnie kto poparł uzurpatora. Zrobiło to PPS (socjaliści), Stronnictwo Chłopskie, PSL Wyzwolenie (lewicowi ludowcy), KPP (komuniści) i niektóre partie mniejszości narodowych.

Szacując w skali kraju, rząd cieszył się większym poparciem niż Piłsudski i dysponował przeważającymi siłami. Decydującą rolę odegrali w całej rozgrywce kolejarze – członkowie i zwolennicy PPS, dawnej partii Piłsudskiego.

Faktycznym władcą Polski był od zamachu majowego sam Piłsudski. Nie posunął się on wprawdzie do wprowadzenia jawnej dyktatury, ale po 15 V 1926 r. było jasne, kto naprawdę rządzi Polską. Parlamentarna demokracja została ograniczona. Rozszerzone zostały konstytucyjne uprawnienia prezydenta i rządu, a osłabione Sejmu. Doszło do brutalnych ataków na opozycję parlamentarną, czego najbardziej jaskrawym przykładem było aresztowanie w 1930 r. 11 posłów opozycyjnego „Centrolewu” i wytoczenie im procesu pod zarzutem przygotowywania antyrządowego przewrotu (proces brzeski). W 1934 r. utworzono specjalny obóz dla więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej.

Tyle krótka historia o zamachu stanu. Jak to się wszystko zakończyło sami wiemy. W 1939 roku Polska doznała IV rozbioru ponosząc olbrzymie straty przede wszystkim w kulturze i inteligencji co spowodowało zniewolenie naszego narodu przez następne 50 lat, wpierw przez jednego, a potem drugiego okupanta.

Dla mnie jest jasne, europejskich standardów z lat dwudziestych, o których z takim żalem mówi JK nie da się już wprowadzić. Ale z opozycją można się rozprawić za pomocą CBA, bo ma ku temu odpowiednie narzedzia. Natomiast JK w swoich marzeniach będzie odgrywał taka samą role jak Marszałek Piłsudski , kierując z jakiegoś Sulejówka naszym państwem. To jest utopia, ale niestety w jakiejś pokracznej formie może być zrealizowana. Nie ma natomiast żadnej wątpliwości, do czego nas doprowadzi. Do tego samego do czego doprowadziła Polskę w 1939 w kształcie właściwym dla „standardów” XXI wieku.

JK to polityczny karzeł. Człowiek ogarnięty chorobliwa fobią, przesiąknięty manią wielkości o jakoby historycznej konieczności ratowania Polski przed chorobą demokracji. Ale lekarstwem na demokrację jest tylko dyktatura.

Grzegorz Steczkowski

10:16, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 maja 2006
Wczoraj wieczorkiem, w ramach dobranocki dla dorosłych wystąpił kolejny rzecznik rządu albo rzecznik jedynie prawidłowego sposobu myślenia Polaków. Powtórzył to co już słyszeliśmy wielokrotnie z ust poprzednika rzecznika, że wszystkiemu jest winna Platforma. Dość zaskakującym jest do postawionej tezy o winie PO za istniejącą sytuacje wiara, że wszystko jest OK i będzie lepiej. Rozumiem, że pod koniec kadencji obecnego układu, w momencie triumfalnego podsumowywania osiągnięc usłyszymy, że PO nie jest winna temu rezultatowi, ale walnie do tego się przyczyniła zmuszajac PiS do współpracy z SO i LPR.

A tak powaznie

Nie mamy szcześcia do prezydentów. Lech Wałesa, A.Kwasniewski to postacie III RP, która trzeba zamknąc bo nie staneli na wysokości zadania. W tej chwli mamy nowego prezydenta nowej IV RP. Jest to niestety Prezydent tylko części Polaków. Nie z wyboru naszego ale z wyboru własnego, od momentu kiedy stał się rzecznikiem tylko jednej opcji politycznej. Mam nadzieję, że rozumie gdzie podąża i mam nadzieję, że szybko się zreflektuje.

Grzegorz Steczkowski
20:12, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »
Wczoraj popołudniu wiceminister B.Piecha, gorący zwolennik budżetowego finansowania służby zdrowia i rejter z PO, Z.Sośnierz urzadzili sobie własną konferencję prasową. W tym czasie ich szef przebywal na rozmowach z Premierem Marcinkiewiczem. Nie tylko dziwi fakt nielojalności B.Piechy ale to, że bral w niej udział były dyrektor Śląskiej Kasy Chorych, znany z jej reformy. Sosnierz również był zwolennikiem reformy służby zdrowia w kierunku jej urynkowienia. Oto bowiem spotkali się i ramie w ramie wystepowali przeciwko swojemu szefowi dwaj zwolennicy zupełnie odmiennych koncepcji rozwoju i prowadzenia polskiej słuzby zdrowia.
Nie odgaduje, dlaczego tak sie stało, nie trzeba. Stało się tak przez chciwośc władzy jednego i drugiego. Jeden chce być ministrem, drugi potwierdził swoją dośc ograniczono pryncypialną naturę, wstępnie ujawnioną zdradą PO sprzed kilku miesięcy.
I tak sobie myślę, że chyba stało się dobrze. Oto Pan Sośnierz wykazał, w jaki sposób trkatuje swoje poglady polityczne i lojalność. I dobrze się stało, że nie ma go już na pokladzie PO.

Będzie nam lżej


Czekam na naśladowców
Grzegorz Steczkowski
16:31, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »
Nasze nadzieje co do tego, iż liderzy PO wiedzą co czynią, a z racji miejsca jakie zajmują mają większe prawo do formułowania polityki partii chyba okazały się płonne. Pewne działania PO w ostatnim okresie czasu są nie tylko dość niezrozumiałe, ale budzą obawy co do ich intencji. Czy aby nie kierują nimi nadmiernie utrwalone ambicje osobiste?
Chyba czas na zmianę. Moze nie programu ale ludzi, którzy je realizują.

Grzegorz Steczkowski
10:16, g-steczkowski
Link Dodaj komentarz »